Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bitwy i kampanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bitwy i kampanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 września 2011

Operacja "Zitronella"

Dzisiaj po bardzo długiej przerwie, kolejny wpis z kategorii "Kalendarium" oraz "Bitwy i kampanie". Mamy 6 września, warto więc przypomnieć ciekawą, ale mało znaną operację niemieckiej Krigsmarine. Operacja "Zitronella" znana również pod kryptonimem "Sizilien" to niemiecki atak na norweski Svalbard - 6 września 1943 roku. W akcję tą Krigsmarine zaangażowała duże siły: dwa potężne okręty liniowe - Tirpitz i Scharnhorst oraz dziewięć niszczycieli (5 klasy Narvik: Z 27, Z 29, Z 30, Z 31, Z 33 oraz 4 inne: Erich Steinbrinck, Karl Galster, Theodor Riedel, Hans Lody). Na okrętach znajdowało się 608 żołnierzy desantu z 349 pułku piechoty. Tą liczną flotyllą dowodził admirał Friedrich Hüffmeier. Svalbardu bronił niewielki garnizon norweskich żołnierzy, składający się z 172 ludzi wyposażonych w dwa działa 3-calowe (76,2 mm) artylerii nadbrzeżnej. Atak rozpoczął się od ostrzeliwania Longyearben, w którym artyleria Tizpitza wyrządziła duże szkody. Niemiecka piechota przystąpiła do desantu, straty wyniosły 45 zabitych (wszyscy w wyniku ognia własnej artylerii okrętowej!!!). Norwegowie stawili słaby opór, stracili 6 zabitych oraz 41 wziętych do niemieckiej niewoli, pozostałym żołnierzom udało się zbiec w góry. Cała operacja trwała 4 godziny i zakończyła się zajęciem Svalbardu i krótką okupacją Spitsbergenu. Akcja nie miała większego znaczenia militarnego, była obliczona bardziej na wydźwięk propagandowy. Sytuacja III Rzeszy na frontach może nie była rozpaczliwa, ale na pewno niekorzystna, dlatego zajęcie Svalbardu miało tak wielkie znaczenie propagandowe. Paradoksalnie Svalbard był ostatnim nowym terytorium zdobytym przez III Rzeszę w czasie II wojny światowej. Po operacji zakończonej sukcesem Niemcy zainstalowali stację meteorologiczną na wyspie Hopen, planowano również budowę silnej bazy Luftwaffe na Svalbardzie, z której bombowce mogłyby niepokoić alianckie konwoje zmierzające do ZSRR. Z planów tych jednak nic nie wyszło.



Longyearben ostrzeliwane ogniem niemieckiej artylerii okrętowej

czwartek, 9 września 2010

Japońskie bombardowanie Stanów Zjednoczonych podczas II Wojny Światowej

Kolejny wpis z kategorii "Kalendarium" i jednocześnie "Bitwy i kampanie". Dzisiaj bardzo mało znany epizod. 9 września 1942 roku japoński okręt podwodny I-35 dowodzony prze komandora por. Meija Tagami zbliża się do wybrzeża stanu Oregon. Młody pilot Nobuo Fujita oraz jego radiooperator Okuda przygotowują się do startu. Ich wodnosamolot Yokosuka E14Y przewożony w hangarze na pokładzie okrętu podwodnego jest gotowy do startu.

Nobuo Fujita

Wspomnienia - Fujita:
"Spoglądałem ku wybrzeżom Oregonu. Góry były jeszcze spowite mgłą, lecz mogłem dostrzec przylądek Kap Blanco wraz z latarnią morską. Morze, wzburzone przez ostatnie dziesięć dni, znów było spokojne, a niebo bez chmur. Kapitanie - powiedziałem - wygląda nieźle. Myślę, że możemy dziś przeprowadzić naszą akcję. Świetnie! - odrzekł Tagami -za kilka minut przejdzie Pan do historii. Będzie Pan pierwszym człowiekiem, który kiedykolwiek zbombardował Stany Zjednoczone Ameryki."

Atak był rezultatem pomysłu Nobuo Fujity, którego propozycja trafiła do admirała Yamamoto latem 1942 roku. Admirał zgodził się na proponowany plan, uważając, że wzniecenie pożarów na rozległych obszarach leśnych zachodniego wybrzeża Ameryki jest najlepszym sposobem wywołania paniki po stronie nieprzyjaciela. Do zadania przeznaczono okręt podwodny I-35 wyposażony w katapultę startową oraz hangar zdolny pomieścić wodnosamolot Yokosuka E14Y uzbrojony w bomby zapalające.


wodnosamolot Yokosuka E14Y "Glen" za pomocą którego Fujita i Okuda dokonali ataku

Wspomnienia - Fujita:
"Założyłem kombinezon i poczyniłem ostatnie przygotowania. Do małego drewnianego pudełka włożyłem kilka kosmyków swoich włosów, kilka ścinków paznokci i mój testament. W razie gdybym nie powrócił z akcji, moje "resztki" przekazano by żonie. Wszystko było już gotowe - mój obserwator Okuda siedział w maszynie, a katapulta została uruchomiona. Przelecieliśmy nad latarnią morską Kap Blanco i znaleźliśmy się nad wybrzeżem, po czym skręciliśmy na północny wschód w kierunku celu. Słońce czerwonozłotą poświatą rozjaśniało niebo na wschodzie. Po około 70 kilometrach kazałem Okudzie zrzucić pierwszą bombę na olbrzymie lasy. Przelecieliśmy kolejnych 15 kilometrów na wschód i zrzuciliśmy drugą bombę. Gdy ponownie dotarliśmy do Kap Blanco, wzięliśmy kurs na południowy zachód. Nagle spostrzegłem dwa frachtowce. Aby nie dać się zauważyć, lecieliśmy tuż nad powierzchnią wody. Kilka minut później byliśmy już poza linią horyzontu. Dopiero wtedy skręciliśmy, by odszukać nasz okręt. Wkrótce znów byliśmy na jego pokładzie."

wodnosamolot Yokosuka E14Y "Glen" na katapulcie startowej okrętu podwodnego

Yokosuka E14Y "Glen" startuje za pomocą katapulty

Skutki tego ataku były znikome. Powstałe pożary szybko ugaszono. Był to jedyny lotniczy, japoński atak na Stany Zjednoczone. Nikły rezultat akcji nie zraził jednak Japończyków do innych rodzajów ataków (o których będzie jeszcze mowa na moim blogu) na terytorium Stanów Zjednoczonych.

środa, 7 kwietnia 2010

Atak Sonderkommando Elbe

Kolejny wpis z kategorii "Kalendarium" oraz "Bitwy i kampanie", tym razem mało znany epizod z czasów II Wojny Światowej, dokładnie 65 lat temu, 7 kwietnia 1945 roku piloci z Sonderkommando Elbe dokonali samobójczych ataków na grupy amerykańskich bombowców. Idea samobójczych ataków polegająca na taranowaniu wrogich bombowców zrodziła się w niemieckiej Luftwaffe z inicjatywy wysokiego rangą oficera Hajo Hermanna, który przedstawił swój pomysł Goeringowi. Pomysł uzyskał aprobatę dowództwa Luftwaffe oraz samego Hitlera. Odezwę do pilotów ogłoszono 7 marca 1945 roku. Zgłosiło się aż 2000 ochotników z których wybrano 300 (piloci w wieku od 18 do 21 lat). Do ataków wybrano samoloty Messerschmitt Me-109, pozbawione większości uzbrojenia strzeleckiego oraz opancerzenia. Taktyka była obliczona na zszokowanie przeciwnika i w rezultacie wstrzymanie ofensywy bombowej nad Niemcami na okres 4 do 6 tygodni co pozwoliłoby na wprowadzenie do służby od 250 do 350 nowoczesnych myśliwców odrzutowych Messerschmitt Me 262. Atak zaplanowano na 7 kwietnia 1945, celem miała być grupa licząca 1300 amerykańskich bombowców, które tego dnia pojawiły się nad Niemcami. Sonderkommando Elbe przeznaczyło do ataku według różnych danych od 120 do 180 samolotów. Samoloty niemieckie wzbiły się w powietrze, co jakiś czas w kabinach rozlegał się z radia kobiecy głos przypominający o celach misji oraz wzywający do pomszczenia cywilnych ofiar nalotu na Drezno. Pierwszego ataku dokonał Uffz. Heinrich Rosner, który wbił swojego Me-109 w kadłub B-24 "Palace of Dallas" z 389 Grupy Bombowej. Kolizja była tak silna, że Messerschmitt Rosnera uszkodził jeszcze drugi bombowiec B-24. Z "Palace of Dallas" uratowało się zaledwie 3 z 11 członków załogi, z drugiego bombowca zaledwie 2 z 11, Rosner wyszedł z kolizji bez szwanku i na spadochronie powrócił na ziemię. Kolejnych skutecznych ataków dokonali:

- Fhr. Eberhard Prock zniszczył bombowiec B-17 z 452 Grupy Bombowej, sam został zestrzelony przez amerykańskiego Mustanga gdy opadał na spadochronie na ziemię.
- Fw. Reinhold Hedwig zniszczył B-17 z 452 Grupy Bombowej, przypłacił to życiem.
- Uffz. Werner Zell zniszczył jednego B-17 (452 Grupa Bombowa) i jednego uszkodził (100 Grupa Bombowa) - sam odnosząc poważne rany.
- Obfw. Werner Linder zniszczył B-17 z 388 Grupy Bombowej, - zginął w akcji.
- Ogfr. Horst Siedel zniszczył B-17 z 452 Grupy Bombowej, - zginął w akcji.
- Lt. Hans Nagel zniszczył B-17 z 490 Grupy Bombowej, - zginął w akcji.
- Heinrich Henkel zniszczył B-24 "Sacktime" z 467 Grupy Bombowej, - na spadochronie powrócił na ziemię.
- Uffz. Klaus Hahn uszkodził B-17 z 487 Grupy Bombowej, - sam został wcześniej ranny w ramię w wyniku walki z 4 Mustangami, po staranowaniu bombowca udało mu się na spadochronie bezpiecznie powrócić na ziemię.

Hajo Hermann - pomysłodawca samobójczych ataków.

Pomimo kilku sukcesów misja z którą Luftwaffe wiązała duże nadzieje zakończyła się niepowodzeniem. Aż 47 samolotów przeznaczonych do samobójczego ataku zostało zestrzelonych przez myśliwce eskortujące nim zdołały wykonać taranowanie. Dowództwo lotnictwa amerykańskiego nie przyznało, że ataki samobójcze były celowym działaniem. W oficjalnym raporcie wszystkie przypadki taranowania przypisano działaniu martwych pilotów Luftwaffe. Dodatkowo Amerykanie uznali, że w wyniku akcji Sonderkommando Elbe utracono zaledwie 8 bombowców, rejestry niemieckie mówią jednak o 22-24 zniszczonych bombowcach amerykańskich.

poniedziałek, 8 lutego 2010

Kocioł demiański

Po dłuższej przerwie drugi wpis z kategorii "Bitwy i kampanie" i zarazem "Kalendarium". Mamy dzisiaj 8 lutego wiec warto przypomnieć co wydarzyło się 8 lutego 1942 roku. Doszło wtedy do rozerwania frontu przez Rosjan, pomiędzy miastem Stara Russa a Chołmem, wyłom ten stał się preludium do bitwy znanej jako "kocioł demiański" lub bitwą w "kotle demiańskim". Siły radzieckie w składzie trzech armii (11, 34 oraz 3 Uderzeniowej) oraz dwóch brygad spadochronowych, 1 oraz 4 okrążyły niemiecki II Korpus Armijny (pięć dywizji piechoty: 12, 32, 30, 123 i 290 oraz 3 dywizja pancerna SS "Totenkopf") w rejonie Demiańska. Sytuacja Niemców była od początku beznadziejna. Brak odpowiednich zapasów amunicji i żywności oraz duże braki w ciepłej odzieży zimowej nie rokowały dobrze obronie. Główny ciężar walk wzięła na siebie 3 dywizja pancerna SS "Totenkopf", którą dowodził sadystyczny nazista Theodor Eicke (dokonał egzekucji Ernsta Röhma). W tragicznej sytuacji w jakiej znalazły się okrążone jednostki, Goering zapewnił Hitlera, że całkowitą odpowiedzialność za zaopatrzenie bierze na siebie Luftwaffe. Tym sposobem po raz pierwszy w dziejach wojen powstał most powietrzny, codziennie około 500 samolotów (przeważnie Ju 52) dostarczało zaopatrzenie dla okrążonych wojsk. Do kotła udało się przetransportować aż 64.844 ton materiałów oraz wywieść około 35.400 rannych i zluzowanych. W okrążeniu po Demiańskiem znalazło się blisko 100 tyś. ludzi, dowództwo nad nimi obejmuje generał Walter hrabia von Brockdorff-Ahlefeld. Głównym zadaniem okrążonych była obrona kilku wiosek oraz łączących je dróg, przez cały luty Rosjanie ponawiali zaciekłe ataki na pozycje niemieckie. Walki toczyły się w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych - gruba pokrywa śniegowa oraz temperatura dochodząca do minus 30 C. Podczas gdy w kotle trwały walki, niemieckie dowództwo przygotowywało odsiecz. W tym celu zebrano znaczne siły, w składzie: 5 i 8 dywizja lekka oraz dywizje piechoty : 122, 127 oraz 329 - dowodził generał porucznik Walter von Seydlitz-Kurzbach. Ofensywa Seydlitza rozpoczęła się 21 marca, pomimo początkowych sukcesów atak stopniowo traci impet, opór Sowietów się wzmaga. W wyniku zażartych walk grupie Seydlitza powoli udaje się zbliżyć do okrążonych, w tym samym czasie 3 dywizja pancerna SS "Totenkopf" wykonuje kontrataki z kotła w wyniku, których 22 kwietnia dochodzi do spotkania dwóch grup bojowych. Korytarz do kotła demiańskiego zostaje przebity. Walki w rejonie Demiańska trwają jeszcze kilka miesięcy, wojskom niemieckim udaje się uniknąć zagłady.

linia frontu 7 stycznia oraz 21 lutego, pozycje wojsk niemieckich w kotle demiańskim

Junkers Ju 52 (ciotka Ju) na lotnisku polowym - kocioł demiański - luty 1942 roku.

niedziela, 6 grudnia 2009

Cambrai - 1917




Pierwszy wpis z kategorii "Bitwy i kampanie" i zarazem "Kalendarium". Dokładnie 6 grudnia 1917 roku zakończyła się pierwsza ofensywa z wykorzystaniem na masową skalę czołgów. Bitwa rozpoczęła się 20 listopada od zmasowanego natarcia oddziałów brytyjskich oraz kanadyjskich 3 Armii brytyjskiej gen. Juliana Bynga wspieranych przez 476 czołgów. Odcinka frontu w rejonie Cambrai broniła 2 Armia niemiecka gen. Georga von der Marwitza. Niemcy zostali całkowicie zaskoczeni, front został przerwany na całej szerokości brytyjskiego natarcia, do niewoli dostało się kilka tysięcy niemieckich żołnierzy. Sukces natarcia uczczono w Wielkiej Brytanii 23 listopada biciem w dzwony - po raz pierwszy od początku wojny. Stopniowo natarcie słabło, wzrastał opór Niemców, którzy ściągneli posiłki i 30 listopada przystąpili do kontrnatarcia. Zastosowanie oddziałów szturmowych pozwoliło wyprzeć przeciwnika i odzyskać większość utraconego wcześniej terenu. Straty po obu stronach były raczej wyrównane: Alianci stracili ok. 45 tyś. zabitych, Niemcy blisko 50 tyś zabitych. Mimo, że bitwa nie przyniosła zdecydowanego rostrzygnięcia dowiodła jednak skuteczności czołgu jako nowej broni na polu bitwy.

brytyjskie natarcie - 20 litopada 1917 roku


niemieckie kontrnatarcie - 30 listopada 1917 i linia frontu - 6 grudnia 1917 roku