piątek, 26 lutego 2010

Tygrys z SS sPzAbt 101 - Dragon Armor 1:72

Dzisiaj jeden z moich pierwszych modeli z serii Dragon Armor, zakupiony jeszcze w 2004 roku, słynny Tygrys i do tego ze słynnego SS sPzAbt 101 (101 Batalionu Czołgów Ciężkich SS) w którym walczył niemiecki as pancerny Michael Wittman. Model w malowaniu z okresu walk batalionu w Normandii w 1944 roku. Numer boczny 231, czołgiem dowodził SS-Standartenoberjunker Heinz Belbe. Pojazd późnej wersji produkcyjnej ze stalowymi kołami, pokryty zimmeritem, kamuflaż trójbarwny - standardowy podkład żółto-piaskowy oraz nieregularne plamy koloru zielonego oraz rdzawo-brązowego. Białe godło jednostki z przodu na prawej stronie pancerza, z tyłu na lewej. Na wieży numer identyfikacyjny, koloru czerwonego w białej obwódce. Liczne wyposażenie: liny holownicze, łopaty, siekiera, młot, wyciągarka. Piękny model tego niszczycielskiego czołgu, na szczególną uwagę zasługuje wspaniale odwzorowany zimmerit, pokryte rdzą i błotem gąsienice oraz znakomicie wykonane 88 mm działo. Model już trudno dostępny na rynku modelarskim, można czasami trafić na niego na aukcjach Allegro bądź eBay-u. Zdjęcia robione z użyciem lampy błyskowej w celu lepszej ekspozycji detali.



czwartek, 18 lutego 2010

Lęk przed Bogiem

Ostatnio za pośrednictwem telewizji Ale Kino! miałem okazję obejrzeć film "Lęk przed bogiem", obraz produkcji tureckiej, opowiadający historię niejakiego Muharrema, dozorcy w firmie zajmującej się sprzedażą worków. Główny bohater należy do bractwa (jakich wiele w świecie islamu), wkrótce zostaje wezwany przed oblicze imama, który powierza mu odpowiedzialną funkcję pobierania czynszów i należności z nieruchomości będących źródłem utrzymania i funkcjonowania religijnej społeczności. Muharrem otrzymuje luksusowy samochód z szoferem, nowe garnitury, wszystko by lepiej reprezentować bractwo. Początkowo wywiązuje się ze swoich obowiązków, później zaczynają nachodzić go coraz większe wątpliwości, powoli wychodzi całe zakłamanie religii oraz łamanie jej nakazów tylko w celu uzyskania większych środków finansowych na korzyść bractwa. Muharrem jako osoba wierząca ale niezbyt inteligentna, dodatkowo pozbawiona wolnej woli nie może pogodzić się z takim stanem rzeczy, powoli popada w obłęd. Bezwolność głównego bohatera oraz jego marny intelekt jest aluzją do całego świata islamu, który w głównej mierze opiera się na braku własnej woli oraz prymitywności otępiałych, fanatycznych wyznawców. Oglądając ten film nabrałem jeszcze większej niechęci i pogardy dla Islamu, religii uzurpującej sobie prawo do jedynej prawdziwej, właściwej wiary, zwalczającej innowierców. Mimo że film jest głosem mniej radykalnej części tureckiego społeczeństwa oskarżającej radykalizm Islamu, uważam, że w Europie nie ma miejsca dla tej wiary. Islam to religia nienawiści, której nie wiedzieć czemu głównym celem jest zniszczenie wszystkich pozostałych. Wiem, że pewnie niektórym czytającym ten tekst, przyjdą na myśl wyprawy krzyżowe organizowane przeciw wyznawcom Allaha, jako główny powód nienawiści do ludzi cywilizacji zachodu. Należy jednak wziąć pod uwagę, że tereny zajęte przez Islam (np Jerozolima) były wcześniej w posiadaniu chrześcijan (były ważne dla wyznawców Chrześcijaństwa i Judaizmu). Była to wiec odpowiedź na niepohamowany apetyt Islamu na wcielanie nowych ziem pod swoje zwierzchnictwo. Podobnie miała się rzecz z rekonkwistą, która uratowała dla Europy Półwysep Iberyjski. Należy raczej wyrazić wielki żal, że krucjaty nie starły na pył wyznawców "jedynej słusznej wiary" :). Upadek idei krucjat zaowocował w późniejszym czasie zdobyciem Konstantynopola i upadkiem Cesarstwa Bizantyjskiego, kilkoma słynnymi bitwami gdzie starły się siły chrześcijańskiej Europy z silami Islamu (Warna 1444, dwie bitwy wiedeńskie - 1529, 1683), dostaniem się znacznej części Bałkanów pod wpływ Turków, rozpadem Węgier po bitwie pod Mohaczem w 1526 roku. Wróćmy jednak do samego filmu i głównego bohatera. Jak już wcześniej napisałem Muharrem nie jest zbyt inteligentny, przejawia się to miedzy innymi, tym, że nocne polucje oraz towarzyszące temu sny erotyczne tłumaczy sobie jako kuszenie szatana oraz grzech a nie jako wynik bardzo długiej abstynencji seksualnej oraz fizjologiczny odruch organizmu mający na celu rozładowanie napięcia seksualnego oraz pozbycia się nadmiaru nasienia. Jest to kolejny dowód na to jak wielki wpływ ma Islam, którego nauki uważane są za prawdy objawione, a naukowo potwierdzone fakty są negowane tylko dlatego, że stoją w opozycji do religii. Odnośnie symboliki w filmie to warto zwrócić uwagę na postać diabła - mężczyzna kupujący worki (postać w ludzkim ciele, ale to bez wątpienia wysłannik piekieł), wystarczy tylko zwrócić uwagę na to co mówi i jaka sytuacja jest z nim związana. Dodatkowo diabeł ponawia próbę, by wzbudzić jeszcze większy zamęt w umyśle bohatera (nie łatwa to próba). Oglądając film zauważyłem, że religia w tym obrazie jest bardzo daleko od człowieka, nie zajmuje się problemami duchowymi, różnymi zmartwieniami ludzi, biedą, jest religią dla religii, człowiek jest na dalszym planie. A przecież nie o to chodzi w religii, w tym wypadku nie wskazuje ona prawidłowej drogi, stwarza tylko kolejne przeszkody i coraz bardziej osacza. Bohater żyje tylko religią a nie własnym życiem. I tu znajdujemy odpowiedź skąd się biorą religijni radykałowie, ortodoksi, fanatycy i dewoci, których wolna wola została już dawno stłamszona. Napisałbym jeszcze sporo ale już mnie palce bolą od stukania w klawiaturę, więc przejdźmy do zakończenia. Podsumowując otrzymujemy dobry film, na pewno wart świeczki, dodatkowo poruszający ciekawy temat, tego czym naprawdę jest Islam (sami sobie odpowiedzcie). Moja ocena: 7/10

sobota, 13 lutego 2010

BioShock 2

Dzisiaj pierwszy wpis z kategorii "gry komputerowe". Wpisy z tej kategorii nie będą dotyczyły oceny gry pod kątem grywalności czy grafiki tylko raczej zawartości pudełka, instrukcji, wszelkich zagadnień związanych z aktywacją itp. Na początek BioShock 2, którego niedawno nabyłem. Gra jest kontynuacją bestsellerowego - Bioschocka wydanego w 2007 roku. BioShock został bardzo dobrze odebrany przez media mainstreamowe głównie ze względu na kwestie wyborów moralnych, fabułę i sposób przedstawienia podwodnej antyutopii. Fabuła drugiej części toczy się 10 lat później niż w jedynce, pojawiają się nowe postacie takie jak "Wielka Siostra", całość jednak nadal nawiązuje do wydarzeń przedstawionych w pierwszej części. Grę zamówiłem w preorderze u polskiego wydawcy, w sklepie firmowym Cenegi. Zamówienie złożone jeszcze w początkach stycznia dlatego gra dotarła do mnie w dniu premiery czyli 9 lutego. Z tego co wiem to na dostanie gry w terminie nie ma szans, gdy zamówienie jest złożone np tydzień przed premierą. Wynika z tego, że dostarczenie przez Cenegę gry na czas jest w dalszym ciągu problemem, zresztą sytuacja u innych polskich wydawców wcale nie jest lepsza (raz przyjdzie w dniu premiery raz znacznie po). To informacja głównie dla ludzi niecierpliwych, do których nie należę :) Odnośnie wersji gry to omawiana tutaj jest wersją tradycyjną: pudełko DVD, instrukcja, płyta DVD z grą oraz upominek dodawany do gry zamówionej w preorderze czyli figurka Little Sister. Figurka dodana to standardowej wersji jest na pewno miłą niespodzianką, zadowolone będą osoby które lubują się w takich gadżetach. Trzeba przyznać, że jest bardzo ładnie wykonana. Teraz kilka słów odnośnie instrukcji, na pierwszy rzut oka wydaje się dość obszerna i tak jest w istocie. Mamy informacje na temat przeciwników w grze, rozpisaną klawiszologię, kilka słów na temat wymagań, nie zabrakło standardowego już ostrzeżenia przed epilepsją :) Zupełnie po macoszemu potraktowano zagadnienie związane z usługą Game for Windows LIVE, osoby które nie miały wcześniej jakiejkolwiek styczności z ta usługą z instrukcji nie dowiedzą się niczego poza tym że coś takiego istnieje i jest wymagane do gry :) Jest to na pewno duży minus dla wydawcy, z drugiej jednak strony takie podejście podyktowane jest beznadziejną polityką Microsoftu, w wyniku której usługa ta nie jest dostępna w naszym kraju. Dlatego jeżeli chcemy pograć należy utworzyć konto na fikcyjne dane oraz wybrać inny kraj co równa się złamaniu umowy licencyjnej, ot taki sobie mały paradoks. Kolejny być może błachy ale jednak dowód na to, że Polska jest sto lat za murzynami. Wracając do gry to z tego co wiem posiada limit instalacji - można ją zainstalować 15 razy, na ile jest to prawdą trudno powiedzieć, na razie zbyt pobieżnie zapoznałem się z instrukcją by to potwierdzić, skupiłem się głównie na wspomnianym już wcześniej GfW LIVE. Co do polonizacji to Cenega obiecała patch polonizacyjny do pobrania po uprzedniej rejestracji gry na stronie Kompanii Graczy, tłumaczenie w wersji z napisami. Dla osób które lubią multiplayer ważna informacja, gra nie posiada dedykowanych serwerów co powoli staje się niechlubnym standardem w dzisiejszych czasach. Co do wersji gry dostępnej na platformie Steam to nie ma limitu instalacji - ze zrozumiałych względów, odnośnie multiplayera wydaje się jednak, że muszą być dedykowane serwery gdyż Steam wykorzystuje zabezpieczenia VAC, dlatego brak dedykowanych serwerów w ogóle nie wchodzi w grę. Gra na platformie Steam nie posiada obsługi achievementów, które są obsługiwane w wersji gry pod Game for Windows LIVE. Co do grywalności to nie będę się w ogóle wypowiadał bo najlepiej świadczą o niej doskonałe recenzje, które gra zbiera po premierze. Z mojej strony to wszystko, dziękuje i do usłyszenia.



:)

poniedziałek, 8 lutego 2010

Kocioł demiański

Po dłuższej przerwie drugi wpis z kategorii "Bitwy i kampanie" i zarazem "Kalendarium". Mamy dzisiaj 8 lutego wiec warto przypomnieć co wydarzyło się 8 lutego 1942 roku. Doszło wtedy do rozerwania frontu przez Rosjan, pomiędzy miastem Stara Russa a Chołmem, wyłom ten stał się preludium do bitwy znanej jako "kocioł demiański" lub bitwą w "kotle demiańskim". Siły radzieckie w składzie trzech armii (11, 34 oraz 3 Uderzeniowej) oraz dwóch brygad spadochronowych, 1 oraz 4 okrążyły niemiecki II Korpus Armijny (pięć dywizji piechoty: 12, 32, 30, 123 i 290 oraz 3 dywizja pancerna SS "Totenkopf") w rejonie Demiańska. Sytuacja Niemców była od początku beznadziejna. Brak odpowiednich zapasów amunicji i żywności oraz duże braki w ciepłej odzieży zimowej nie rokowały dobrze obronie. Główny ciężar walk wzięła na siebie 3 dywizja pancerna SS "Totenkopf", którą dowodził sadystyczny nazista Theodor Eicke (dokonał egzekucji Ernsta Röhma). W tragicznej sytuacji w jakiej znalazły się okrążone jednostki, Goering zapewnił Hitlera, że całkowitą odpowiedzialność za zaopatrzenie bierze na siebie Luftwaffe. Tym sposobem po raz pierwszy w dziejach wojen powstał most powietrzny, codziennie około 500 samolotów (przeważnie Ju 52) dostarczało zaopatrzenie dla okrążonych wojsk. Do kotła udało się przetransportować aż 64.844 ton materiałów oraz wywieść około 35.400 rannych i zluzowanych. W okrążeniu po Demiańskiem znalazło się blisko 100 tyś. ludzi, dowództwo nad nimi obejmuje generał Walter hrabia von Brockdorff-Ahlefeld. Głównym zadaniem okrążonych była obrona kilku wiosek oraz łączących je dróg, przez cały luty Rosjanie ponawiali zaciekłe ataki na pozycje niemieckie. Walki toczyły się w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych - gruba pokrywa śniegowa oraz temperatura dochodząca do minus 30 C. Podczas gdy w kotle trwały walki, niemieckie dowództwo przygotowywało odsiecz. W tym celu zebrano znaczne siły, w składzie: 5 i 8 dywizja lekka oraz dywizje piechoty : 122, 127 oraz 329 - dowodził generał porucznik Walter von Seydlitz-Kurzbach. Ofensywa Seydlitza rozpoczęła się 21 marca, pomimo początkowych sukcesów atak stopniowo traci impet, opór Sowietów się wzmaga. W wyniku zażartych walk grupie Seydlitza powoli udaje się zbliżyć do okrążonych, w tym samym czasie 3 dywizja pancerna SS "Totenkopf" wykonuje kontrataki z kotła w wyniku, których 22 kwietnia dochodzi do spotkania dwóch grup bojowych. Korytarz do kotła demiańskiego zostaje przebity. Walki w rejonie Demiańska trwają jeszcze kilka miesięcy, wojskom niemieckim udaje się uniknąć zagłady.

linia frontu 7 stycznia oraz 21 lutego, pozycje wojsk niemieckich w kotle demiańskim

Junkers Ju 52 (ciotka Ju) na lotnisku polowym - kocioł demiański - luty 1942 roku.

poniedziałek, 1 lutego 2010

Śniadanie u Tiffany'ego

Dzisiaj powieść a raczej opowiadanie, której autorem jest nie kto inny jak Truman Capote. "Śniadanie u Tiffany'ego" bo o nim mowa to pozycja wpisująca się w kanon literatury światowej, książka jest krótka (około 90 stron), dlatego też ograniczę się do zaledwie kilku stwierdzeń. Akcja toczy się w latach czterdziestych XX wieku w Nowym Yorku, trwa II Wojna Światowa, poznajemy krótką historię przelotnej znajomości Holly Golightly z Paulem Varjakiem, początkującym młodym pisarzem. Holly to młoda dziewiętnastoletnia, początkująca aktorka, która większość swojego czasu spędza na balowaniu w męskim towarzystwie, jej głównym celem jest złowienie męża milionera. Ma wielu adoratorów. Mimo, że jest lekko mówiąc infantylna i nieodpowiedzialna budzi sympatię Paula, który zostaje jej przyjacielem, ale jak można się domyśleć kocha się w Holly. Opiekuńczy Paul byłby doskonałym kandydatem na męża dla Holly, która jednak nie chce stabilizacji i woli ciągłą zabawę. Nie będę się więcej rozwodził na warstwą fabularną, mogę jedynie zdradzić, że książka kończy się rozstaniem, nie tak jak w ekranizacji - happy endem. Co do walorów literackich to warto przeczytać choćby dla samych dialogów, które są proste ale wypełnione przyjemną ironią. Historia lekkostrawna, bez jakiegokolwiek większego przesłania, niemniej należy znać.

piątek, 29 stycznia 2010

Zimowe impresje

Jako, że zimę mamy w tym roku wyjątkowo mocną ale i bardzo piękną postanowiłem dodać kilka zdjęć zrobionych podczas ostatniego spaceru po Parku Kościuszki, jak widać natknąłem się na nieproszonych gości :)







nieproszeni goście :)

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Dziewczyny z kalendarza

Ten krótki wpis powstał w wyniku marudzenia Marka, który będąc u mnie wyraził szczególne zainteresowanie kalendarzem Bolsa, przedstawiającymi Panie w strojach kąpielowych bądź obcisłych żakietach. Kalendarz dodawany jest do butelki Bolsa 0,7 litra, zapakowanej w fajne pudełko. Nie wiem ile dokładnie kosztuje taki zestaw, bo dostałem w prezencie, ale z tego co się orientuję to ok. 35 zł. Zdjęcia wykonał słynny ponoć, grecki fotograf Tassos Vrettos (mnie osobiście to nazwisko nic nie mówi :) ) Wszystkie dziewczyny to polskie modelki, ładne ale jak na mój gust za chude :) Sam kalendarz jest mało praktyczny, ma małe cyfry (trzeba się dobrze przyjrzeć), ale za to doskonale sprawdza się jako bibelot zdobiący pokój, głównie za sprawą naprawdę bardzo dobrych zdjęć. Na zakończenie zdjęcie na miesiąc styczeń dedykowane Markowi. Niestety papier kredowy stwarza spore problemy podczas fotografowania, dlatego zdjęcie w takiej a nie innej jakości.




środa, 20 stycznia 2010

StuG III Ausf.G - Dragon Armor 1:72

Dzisiaj pierwszy wpis z serii "Hobby". Modelarstwo jest jednym z moich kilku zainteresowań. Zbieram różne rzeczy w różnych skalach, dzisiaj coś z dziedziny broni pancernej w skali 1:72. Sturmgeschütz III Ausf.G z serii Dragon Armor, czyli gotowy, pomalowany model. Takie same modele są dostępne do sklejania w zwykłej serii Dragona. Na gotowe modele zdecydowałem się po wielu latach zwykłego sklejania, doszedłem do wniosku, że duży nakład pracy i czasu poniesiony na zwykłe modelarstwo, kurcząca się ilość czasu oraz nie zawsze zadowalające efekty to już nie dla mnie. Modele z serii Dragon Armor to modele najwyższej klasy, poziom wykonania detali jest powalający, jak przystało na Dragona, który jest niedoścignionym wzorem jeżeli chodzi o geometrię i wymiary swoich replik. Modele nie są tanie, ale gotowy model rekompensuje wydatki poniesione na farby i całe mnóstwo akcesoriów które należy nabyć przy zwykłym sklejaniu. I tu pojawia się pytanie czy nie zatraciłem idei modelarstwa? Być może po części tak, bo jest to już bardziej kolekcjonerstwo, ale według definicji gotowe modele to dalej modelarstwo. Dobrze, powróćmy jednak do modelu StuG-a III, replika przedstawia egzemplarz w malowaniu elitarnej dywizji grenadierów pancernych "Großdeutschland" (Wielkie Niemcy) z okresu walk na froncie wschodnim w 1943 roku. Pojazd w dwubarwnym kamuflażu, z dominującym standardowym podkładem koloru piaskowo - żółtego. Na kadłubie insygnia dywizji "Großdeutschland" czyli biały chełm. Model posiada znakomicie wykonane ślady eksploatacji, przybrudzenia, przetarcia, bardzo fajne wykonane gąsienice czego niestety nie widać dobrze na zdjęciach. Dużo detali: narzędzia, zapasowe koła, liny holujące, wyciągarka i inne. Na zakończenie powiem, że model jest znakomity i polecam go wszystkim miłośnikom broni pancernej. Można go jeszcze dostać w kilku sklepach internetowych na terenie kraju, ale należy wziąć pod uwagę, że modele Dragon Armor są produkowane w krótkich seriach po ok 2 do 5 tyś. sztuk i szybko znikają ze sprzedaży. Zdjęcia robione z użyciem lampy błyskowej w celu lepszej ekspozycji detali.




StuG-i III Ausf. G z dywizji Großdeutschland, kwiecień 1943 roku, front wschodni. Widoczne insygnia jednostki - biały chełm. Zdjęcie pochodzi z zasobów Bundesarchiv.

czwartek, 14 stycznia 2010

Czarodziejska góra

Dzisiaj z kategorii "Czytaj z Igorem" książka Tomasza Manna "Czarodziejska góra". Raczej dzieło literackie najwyższych lotów :). Do książki tej zabierałem się już od bardzo dawna, zawsze jednak były jakieś inne pozycje do przeczytania w danej chwili, dlatego też lekturę tego dzieła wciąż odkładałem na później. Z końcem listopada ubiegłego roku postanowiłem w końcu zabrać się za czytanie powieści. Całe szczęście książkę miałem na stanie w domu, dzięki zakupowi mojej mamy, która w 1982 roku nabyła ówczesne wydanie. Jakość papieru oraz druku rodem z głębokiej komuny nie zachęcała do czytania, ale szybko się przemogłem i przystąpiłem do zgłębiania fabuły pierwszego z dwóch tomów. Początek nie był łatwy, pierwsze trzydzieści stron to zapoznanie z bohaterem; Hansem Castorpem dwudziestotrzyletnim inżynierem z Hamburga, poznajemy krótką historię rodziny Castorpów oraz Tienapplów, dramaty jakie przeżył Hans w dzieciństwie oraz wczesnej młodości. W tle mamy też rys Hamburga czasów początku XX wieku, dawnego hanzeatyckiego miasta, ośrodka handlowego oraz centrum przemysłu stoczniowego (w tle pobrzmiewa rywalizacja Cesarskich Niemiec z Wielką Brytanią w sprawie rozbudowy floty wojennej z początku XX wieku). Tomasz Mann pokusił się również o przedstawienie pragmatyzmu oraz chłodnej kalkulacji ludzi północy. Muszę powiedzieć, że po pierwszych dwóch rozdziałach, może nie nudnych ale jednak nie porywających byłem trochę rozczarowany. Dalej było już tylko coraz lepiej. Młody Castorp wybiera się w podróż do szwajcarskiego kurortu Davos by odwiedzić swojego kuzyna Joachima Ziemssena, oficera Cesarskiej Armii przebywającego w sanatorium na leczeniu. Dla młodego Hansa miał to być urlop połączony z towarzyszeniem kuzynowi, szybko jednak okazuje się, że podróż ta zupełnie odmieni jego życie, musi pozostać w sanatorium ze względu na stan zdrowia (górski klimat zaostrza ukryte dolegliwości). I tu w górskim sanatorium "Berghof" w którym młody Castorp spędzi mnóstwo czasu, toczy się główna fabuła powieści. Gros fabuły stanowią rozmowy podczas posiłków, spacerów, leżakowania oraz spotkań towarzyskich w salonie. Rozmowy i dysputy są największą zaletą książki, mnogość ciekawych tematów i prezentowanych idei sprawia, że czyta się to z wielkim zainteresowaniem, intryga rozgrywa się na płaszczyźnie intelektualnej. Dlatego książka okaże się szczególnie ciekawa dla osób z filozoficzno - ideowym zacięciem. Kolejnym dużym plusem są bardzo wyraźne i doskonale nakreślone postacie: Hans Castorp wzbudza jak najbardziej pozytywne odczucia, przyznam, że dawno już żaden książkowy bohater nie wzbudził we mnie tylu miłych emocji, podobnie jest z jego kuzynem Joachimem. Szybko przywiązujemy się do obydwu kuzynów. Pozostałe postacie są równie ciekawe, dotyczy to w szczególności dwóch pedagogów, przyjaciół ale jednocześnie ideowych oponentów: Lodovico Settembrini - włoski literat, mason, humanista oraz Leopold Naphta - Żyd, eksjezuita, klerykał, konserwatysta. Toczą oni intelektualny bój o duszę Hansa Castorpa, ich spory oraz dysputy są niesamowite. Mnie osobiście dużo bardziej przypadł do gustu surowy Naphta i jego radykalne ale dużo bardziej racjonalne poglądy. Settembrini jest również bardzo ciekawy, pełni funkcję pierwszego mentora młodego Castorpa. Z pozostałych postaci warto wymienić enigmatycznego i cynicznego rządcę sanatorium doktora Behrensa, równie ciekawego doktora Krokowskiego, holenderskiego handlarza kawy Mynheera Peeperkorna czy rosyjską pacjentkę o francuskim nazwisku Kławdie Chauchat. Z piękną Kławdią Chauchat o zielono-niebiesko-szarych oczach związany jest wątek miłosny, Hans zakochuje się w niej. Jest to jednak miłość zupełnie inna niż powszechnie znana z książek czy filmów, jaka?, tego nie będę zdradzał. Mogę jedynie powiedzieć, że pan Settembrini będzie niezadowolony, widzi w pani Chauchat pokusę dla młodego Castorpa, która może go odwieść od zgłębiania zagadnień filozoficznych i ideowych, dlatego ironicznie nazywa Rosjankę "tatarskimi oczyma" lub "ślepiami wilka stepowego". Widać w tym również niekrytą pogardę Settembriniego dla ludzi wschodu. Warto teraz kilka słów poświęcić problematyce książki jako całości. Porusza ona zagadnienia religii, moralności, życia i charakterystycznych dla niego wartości. Przeciwstawia sobie różne modele; radykalizm, kult śmierci, romantyzm (reprezentowane przez Naphte) oraz libertynizm, kult życia i oświecenie (reprezentowane przez Settembriniego) oraz wiele innych nie do pogodzenia ze sobą poglądów reprezentowanych przez obydwu panów. Ogólnie jednak książka jest krytyką rozkładu i upadku moralnego, pustki duchowej Europy początków XX wieku, który zaprowadził cywilizowane narody do brudu i błota okopów pierwszej wojny światowej i który to zmaterializował się w drugim światowym konflikcie zaledwie dwadzieścia lat później. Czy ludzkość wyciągnęła jakieś wnioski, jestem skory stwierdzić, że jednak nie, wiele wizji Tomasza Manna zawartych w jego dziele już się spełniło inne dopiero się zapewne spełnią tym bardziej, że Świat jest obecnie w dużo gorszej kondycji moralnej niż kiedykolwiek przedtem. Powieść Manna jest również specyficznym studium czasu oraz codzienności, a także przemijania, przemijania wszystkiego: życia, ludzi, czasu oraz idei. Wielowątkowe zakończenie powieści jeszcze bardziej tą przemijalność zaznacza. Wszystkie rozważania na temat czasu zawarte w książce na długo zapadają w pamięć. Z innych jeszcze przesłań i zagadnień, które przebijają się na światło dzienne to krytyka kultu pieniądza oraz problematyka męskiej przyjaźni, tego jak potrafi być trudna, zobrazowana na przykładzie więzi łączących Hansa z Joachimem, kuzyni darzą się wielką sympatią ale wyczuwalne jest pomiędzy nimi pewne napięcie, zwracają się do siebie na "Ty" a nie po imieniu. Nie zwierzają się sobie z miłosnych fascynacji (Joachim również ma swój obiekt westchnień) wynika to po części z nieśmiałości Joachima oraz jego wojskowego usposobienia. Kuzyni prowadzą ze sobą pewną grę, żaden z nich nie stara się zacieśnić rodzinnych więzi by nie wyjść na wrażliwca. Jak się później okaże, jeden z nich będzie bardzo żałował, że nie zrobił żadnego kroku by istniejącą sytuację zmienić. Na zakończenie, powiem, że książka jest bardzo ciekawa, nie ma najmniejszego sensu bym przytoczył tu losy poszczególnych bohaterów, ponieważ nie jest to moim celem. Dzieło Tomasza Manna pomimo niezwykle smutnego i cierpkiego wydźwięku, pozostanie w moim umyśle już na zawsze, jestem pewien, że jeszcze nieraz w ciągu swojego życia wrócę do tej książki. Długo nie mogłem się otrząsnąć po przeczytaniu ostatniej strony, wodziłem wzrokiem po ścianach i suficie i rozmyślałem co też stało się z "wiecznym strapieniem".

czwartek, 7 stycznia 2010

Silent City

Dzisiaj z kategorii "Kino jest sztuką" krótkometrażowy obraz Ruairi'ego Robinsona, osadzony w klimatach postapokaliptycznych. Świat po wojnie nuklearnej?, trzech żołnierzy przemierza pustynię pyłu, betonu i stali, ponura wizja Świata oraz marnego ludzkiego losu. Film bardzo treściwy, raczej nie dający jednoznacznej interpretacji, koncentruje się na kilku aspektach: nieuchronności losu, kruchości ludzkiego istnienia, beznadziejności sytuacji oraz osiągnięciach naszej cywilizacji, która jest w stanie, o zgrozo sama cofnąć się do epoki kamienia łupanego, do takiego stanu możliwości już dotarliśmy. Krótkość obrazu dodatkowo wzmacnia uczucie kruchości ludzkiego życia. Film jest pesymistyczny i nie pozostawia choćby cienia nadziei dla ludzkości. Wszystkim fanom falloutowych klimatów, na pewno się spodoba, moja ocena, wysoka: 9/10. Film można bez przeszkód ściągnąć z internetu, ponieważ został udostępniony za darmo przez twórcę. Polecam ściągnąć wersję Full HD, by docenić plastyczność obrazu.



Film polecam obejrzeć pod tym adresem, jakość obrazu całkiem dobra: http://www.youtube.com/watch?v=gMmnVwMm23A